#557687 15.07.2010 13:50:25
Skąd się biorą awantury domowe ?
Żona dała mi do zrozumienia, co chce dostać na rocznicę ślubu.
Chcę coś błyszczącego, co leci od zera do setki w ciągu 3 sekund.
Wobec tego kupiłem jej wagę.
I wtedy zaczęła się awantura.
**********************************************************************
Żona mówi : Tak się wczoraj uśmiałam w tym teatrze, kochany, że wróciłam
do domu półżywa...
- Powinnaś, najdroższa, pójsć jeszcze raz na ten spektakl...
I wtedy zaczęła się awantura
********************************************************
Gdy wróciłem wczoraj do domu, żona domagała się, żebym ją zabrał do
jakiegoś drogiego miejsca.
Wobec tego zabrałem ją na stację benzynową.
I wtedy zaczęła się awantura.
**********************************************************************
Gdy skończyłem 65 lat, poszedłem do ZUS, żeby złożyć podanie o emeryturę.
Niestety, zapomniałem wziąć z domu legitymację ubezpieczeniową, więc
powiedzialem panience w okinku, że wrócę później.
Panienka na to: Proszę rozpiąć koszulę. Gdy to zrobiłem, panienka
powiedziala: Te siwe wlosy na pana piersi są dla mnie wystarczającym
dowodem na to, że jest pan w wieku emerytalnym. Nie potrzebuje pan iść
do domu po legitymację.
Gdy opowiedzialem o tym żonie, ona powiedziala: Powinieneś był spuścić
spodnie. Wtedy byś też dostał rentę inwalidzką.
I wtedy zaczęła się awantura.
**********************************************************************
Żona i ja poszliśmy na spotkanie maturzystów z mojej szkoly, wiele lat
po maturze. Zauważyłem pijaną kobietę, siedzącą samotnie przy sąsiednim
stoliku. Żona spytała: Kto to jest? Odpowiedzialem: To moja była
sympatia. Słyszalem, że gdy przerwaliśmy nasz romans, ona zaczęła pić i
od tej pory nigdy nie była trzeźwa.
Żona na to: Kto by pomyślał, że człowiek może coś świętować tak długo?
I wtedy zaczęła się awantura.
*********************************************************************
Żona mówi do mnie - już się nie kochaliśmy ze dwa lata... A ja do niej:
Chyba ty.
I wtedy zaczęła się awantura.
**********************************************************************
Żona przechodziła obok domu publicznego, gdzie odbywała się wyprzedaż
sprzętów.
Kupiła papugę w klatce, przyniosła ją do domu. Klatka była przykryta
płachtą, którą kobieta podniosła.
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama - odzywa się papuga.
Żona szybko zakryła z powrotem klatkę płachtą. Po jakimś czasie ze
szkoły przychodzą córki i dopominają się, aby im pokazać papugę. Matka
postanawia zaryzykować i odkrywa klatkę:
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama i nowe panienki...
Klatka zostaje z powrotem zakryta.
Przychodzi z pracy mąż i też chce zobaczyć papugę. Kobieta postanawia
dać jej ostatnią szansę i odkrywa klatkę:
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama, nowe panienki, tylko Zygmuś ten sam,
stary, wierny klient.
I wtedy zaczęła się awantura.
ST 1100