Wstaje rano i sobie myślę... co mnie tak dupa boli, i skąd mi się wzięła w ogóle pręga na plecach taka że się schylić nie mogę... Ktoś by mógł sobie pomyśleć, oooo co ty robiłeś w nocy... sam tak pomyślałem na początku

Aż nagle olśnienie... Przecież byłem na skuciowym kuligu

i wszystko było by dobrze gdyby nie parę naście metrów przejechanych na dupie za kijanką Michała, i kolizja z sankami na samym końcu od których wspomniana wcześniej pręga... Jak dla mnie bomba... Jak mnie wszystko przez tydzień napierdziela, znaczy, że impreza była udana
